Labrador z guzem mózgu – niesamowita historia

Labrador z guzem mózgu – niesamowita historia

Ostatnia aktualizacja: 05 lipca, 2018

Często mówi się, że nasze życie składa się z małych chwil. Chwile, które może przynieść nam życie są różnorodne, a czasem nawet pełne sprzecznych uczuć. Mówią też, że miłość, jaką obdarza nas zwierzę- w tym przypadku labrador– jest bezwarunkowa.

Cóż, omówimy te tematy i więcej w tym artykule. Odkryj kim był Charly Bear, labrador z guzem mózgu, który trwał dzielnie przy życiu, by tylko zobaczyć swoją właścicielkę, Kelly O’Connell, podczas jej ślubu.

Spotkanie między studentką weterynarii a opuszczonym szczeniakiem rasy labrador-retriver

Pierwsze spotkanie Charly’ego z Kelly miało miejsce 15 lat temu. W tym czasie miała 19 lat i była studentką weterynarii w Nowym Jorku. Pracowała również w schronisku dla bezdomnych zwierząt.

Pewnego dnia przywieźli Charly’ego Beara do schroniska. Zaledwie 12 tygodni temu ktoś porzucił szczeniaka w koszyku w środku zimy.

Kiedy Kelly zobaczyła go, tą niesamowitą mieszankę labrador-retriever, wiedziała, że są sobie przeznaczeni. Postanowiła więc go adoptować, mimo że nie planowała wcześniej posiadania zwierzaka. Czasami życie jest pełne niespodzianek.

labrador i kobieta

Smutna diagnoza – nowotwór

Historia Charly’ego i Kelly trwała dalej. Jakiś czas później przenieśli się do Kolorado. Tam poznała Jamesa Garvina, współpracownika, z którym weszła w związek w 2010 roku.

Wszystko układało się wspaniale dla Kelly i Jamesa: zaczęli nawet planować swój ślub. Ale nagle, zeszłej wiosny, Charly Bear wpadł w konwulsje na spacerze.

Para natychmiast wykonała psu różne badania, ale weterynarz nie miał dla Charly’ego żadnych dobrych wiadomości. Miał zaawansowanego guza mózgu. Rokowanie nie było korzystne..

Uśpienie ukochanego zwierzaka – trudna decyzja

Ponieważ konwulsje nadal się powtarzały, a jakość życia Charly’ego była dość niska, Kelly i James z bólem serca postanowili zdecydować się na uśpienie psa; chcieli zaoszczędzić mu cierpień.

Zbliżał się dzień ich ślubu, a konieczność uśpienia lojalnego, wieloletniego towarzysza życia była dla nich ogromnym ciosem. Ale codzienny widok ukochanego zwierzęcia w cierpieniu, rozdzierał im serca.

Jednak kilka dni przed ceremonią, zwierzę zaczęło wykazywać oznaki poprawy nastroju. Tak więc para zdecydowała się odłożyć tymczasowo uśpienie.

Charly, labrador z guzem mózgu, który nie chciał przegapić ślubu właścicielki

chory labrador na ślubie

W ten sposób Charly Bear, pies z guzem mózgu, mógł szczęśliwie być obecny na ślubie swojej ukochanej właścicielki.

Kelly jest przekonana, że ich pies zrobił wszystko, co możliwe, aby utrzymać się przy życiu aż do ślubu. Chciał towarzyszyć jej w tym bardzo ważnym dniu.

Wkrótce po ślubie – zdrowie psa gwałtownie się pogorszyło. Wtedy już nie mogli niestety odkładać na później przeprowadzenia zabiegu eutanazji.

Poruszająca historia

Gdyby nie fotograf, która pojawiła się na przyjęciu, historia Kelly i Charly’ego pozostałaby nieznana, podobnie jak wiele innych o bezwarunkowej miłości między ludźmi a zwierzętami.

Jen Dziuvenis była głęboko poruszona chorobą zwierzęcia, gdy zobaczyła kobietę i jej psa, poprosiła o możliwość publikacji niektórych zdjęć na swojej stronie internetowej i w mediach społecznościowych.

W ten sposób do mediów społecznościowych dotarła ta smutna, a zarazem niezwykła historia o psie chorującym na guza mózgu, który ostatkami sił doczekał ślubu swojej właścicielki. Chyba niemożliwe jest nie wzruszyć się widząc zdjęcie siostry panny młodej, Katie Lloyd, niosącej na ramionach Charly’ego, opadającego już z sił.



  • Billedkilde: Fotografens facebook, Jen Dziuvenis